Home  |  Relacje  |  Sponsorzy  |  Galeria  |  Plany  |  Kontakt  |         Forum
                                                      " Życie trzeba przeżyć, a nie przeczekać..."     


7 z 8




20.02


      Ja, Seba i Grzesiek znaleĽli¶my lokalizację szpitala na mapie, było ciężko, bo nie pamiętali¶my dokładnie nazwy, ale wspólnie wydedukowali¶my j± (Szczerze mówi±c jakim¶ cudem ubzdurali¶my sobie, że szpital nazywa się San Martin. Po całym dniu poszukiwań nie znaleĽli¶my szpitala o takiej nazwie, a kolega Janek po naszym powrocie u¶wiadomił nam, że szpital nazywa się Santa Rosa. Swoj± drog±, bardzo podobne nazwy, prawda??) W każdym razie, zdecydowali¶my, że idziemy na nogach. Maszerowali¶my ok. 2h, a szpitala nie widać, pytamy ludzi, oczywi¶cie na migi, wszyscy s± zdziwieni i zaskoczeni, że szukamy go tutaj i pokazuj± inny kierunek. Ale co, nikt nas nie będzie uczył, przecież widzieli¶my na mapie, że to tutaj. Wyszli¶my w jakie¶ slumsy, gdzie grupka ludzi dziwnie nam się przygl±dała (na 99% spodobały się im nasze aparaty). Zaczęli i¶ć w nasz± stronę, więc niestety biegiem musieli¶my opu¶cić tamt± dzielnicę, bo było ich ok. 8-10 osób.







Do hostelu doszli¶my po południu. Stwierdzili¶my, że odwiedzimy kolegę następnego dnia. Wieczorem dojechała kolejna grupa (Aga, Krzysiek i Szuwar). Krzysiek i Szuwar zdobyli szczyt - w górach pozostały jeszcze dwie osoby.

21.02


      ZnaleĽli¶my szpital, ale też bł±dzili¶my. W końcu złapali¶my taksówkę i dojechali¶my na miejsce. Reszta dnia minęła nam na zwiedzaniu.







Wykupili¶my także wycieczkę na rafting na następny dzień.

22.02


      Wyjazd zaplanowany był o 8:30, jednak organizator spóĽnił się 45 min - ponoć spóĽnienia tam s± normalne i ludzie je akceptuj±. Zostali¶my dowiezieni na miejsce, otrzymali¶my ubrania, kamizelki, kaski, buty oraz profesjonalne szkolenie. No, więc w drogę (nurtem rzeki Mendoza, na której kilka lat temu organizowane były mistrzostwa ¶wiata w raftingu).











Wszyscy za wyj±tkiem Szuwara (byli¶my tam w 7 osób) uczestniczyli¶my w czym¶ takim pierwszy raz. Przeżycia niesamowite i niezapomniane. Wieczorem po powrocie do Mendozy spakowali¶my się z Seb± i ruszyli¶my do Chile, nad Ocean do miejscowo¶ci Valparaiso (rajska dolina). Wyjechali¶my autobusem z Mendozy do Santiago o 23:00. W Santiago chcieli¶my zostawić nasze bagaże i ruszyć nad Ocean na lekko.

23.02


      O 5 rano byli¶my w Santiago, chodziłem po dworcu i pytałem ludzi: "Do you speak English?". 99% ludzi wzrusza ramionami, ale jak już trafi się ten 1% to jest to życzliwa osoba. W końcu znaleĽli¶my nasze Ľródło informacji (gdzie zostawić bagaże, za ile, gdzie odjeżdża autobus do Valparaiso). Nawiasem mówi±c nawet w informacji turystycznej nikt nie mówi po angielsku. Nad Ocean wyjechali¶my o 7:15 i po dwóch godzinach byli¶my na miejscu. Udali¶my się na ¶niadanie do pobliskiej restauracji i zorientowali¶my się, że jest tutaj dużo taniej niż w Argentynie. Tak w ogóle to byli¶my umówieni z koleżank± Seby, która mieszka na stałe wła¶nie w Valparaiso. To u niej mieli¶my nocować. Nasz "prywatny przewodnik" odebrał nas z okolicy dworca. Do końca dnia zwiedzali¶my okolicę próbuj±c regionalnego jedzenia (oraz trunków - polecamy PISCO ;), które w odróżnieniu od argentyńskiego xxx jest na prawdę dobre).











1   2   3   4   5   6   7   8  

Relacje (dział główny)





Home  |  Relacje  |  Sponsorzy  |  Galeria  |  Plany  |  Kontakt  |         Forum
Copyright 2009 www.lagozny.pl   Łagożny Łukasz