Plany, jak to zazwyczaj plany, są bardzo duże. Ważne jest to, żeby realizować je po trochę i systematycznie.
Całkowicie odległym planem jest Korona Ziemi, (ale jest to perspektywa minimum 10 lat). Powoli zaczynam zbierać
szczyty, które wchodzą w jej skład. W sumie jest 9 szczytów:
- Azja ; Mount Everest (8850 m)
- Ameryka Południowa ; Aconcagua (6962 m) (zdobyty)
- Ameryka Północna ; McKinley (6194 m)
- Afryka ; Kilimandżaro (5895 m)
- Europa ; Elbrus (5642 m) (zdobyty) / Mont Blanc (4807 m) (zdobyty)
- Antarktyda ; Masyw Vinsona (4892 m)
- Oceania ; Jaya (4884 m) / Góra Kościuszki (2230 m)
      Bardziej przyziemnym planem jest zdobycie (a może i pobicie rekordu Polski w najszybszym przejściu)
Korony Polski, w której skład wchodzi 28 szczytów. Kolejnymi celami są Alpy, gdzie czeka bardzo dużo pięknych i eksponowanych
wierzchołków. W moim przypadku nie jest tak, jak w przysłowiu "cudze chwalicie a swego nie znacie". Przeszedłem sporą cześć
Bieszczad, ale nie całą. Pracuję nad tym, lecz jest to spore wyzwanie i długotrwały proces. Bieszczady zacząłem zdobywać od
wejścia na Tarnicę (najwyższy szczyt Bieszczad leżących po Polskiej stronie) w wieku 4 lat . Na wycieczce tej byłem z moim tatą,
który zaszczepił we mnie tę pasję, a później wszystko potoczyło się lawinowo. Nawiasem mówiąc moja córka była na Tarnicy mając
niespełna 4 lata.
      Tak więc proces "górołaztwa" zaczął się już dawno, trwa nadal i nie ma widoków na to, aby miał się
skończyć w najbliższym czasie. Góry są bardzo ważnym elementem mojego życia, ale nie najważniejszym - czytaj rodzina, choć moja
żona uważa inaczej...
|